Zamyślenie niedzielne na XXVII niedzielę zwykłą - rok A Chcę być dla Ciebie, Panie...
Gospodarzu
i Przyjacielu winnicy,
doglądający owoców
i skarbu "na żyznym pagórku". (Zob. Iz 5, 1b)
Panie powołujący
znów do pracy
na Bożej roli.
Niech Imię Twe
będzie wielbione przez
wszystkich pracowników
Twego ogrodu.
Pozostań z nami
Boże pokoju!
Imię Twe wielbić
pragnie każde nasze uniesienie!
Chwała Tobie!
Amen.

Panie mój!
I znów w winnicy
odnajduję Ciebie,
zapracowanego,
troszczącego się o to
by owoce winnych gron
były dorodne,
by były przydatne innym.
Dlatego okopujesz
życie moje,
czyścisz je z kamieni,
które może nieraz je ranią,
budujesz wieżę,
by można było strzec
terenu winnej latorośli.
Tyle pracy wkładasz... (Por. Iz 5, 2)

A tu cierpkie owoce
mego życia.
Moje niewierności,
odejścia,
słabości,
tyle ran zadanych
myślą i czynem,
tyle tego wszystkiego, Panie,
że sam zliczyć nie potrafię.

Panie mój!
Boję się tylko,
byś nie niszczył tego coś zbudował,
byś nie burzył wieży
nie wyrywał szlachetnej winorośli,
byś żywopłot zachował,
który chroni przed wrogiem.
Boję się pustyni,
która pojawić się może w to miejsce.

O kolejną szansę proszę,
Panie mój!

Przecież mnie wybrałeś (Por. J 15, 16)
nie pozwól na zniszczenie,
ale poczekaj na owoce...
Czy mogę Ciebie prosić,
doskonały Boże,
Szlachetny Gospodarzu winnicy
o błogosławiony czas?

Ja mała winorośl,
błaga Cię o odrobinę czasu...

Dziecko moje!
Synu i córko moja!
Zawsze możesz mnie prosić,
zawsze dla ciebie mam czas.
To prawda, że winnicę
twego serca uprawiam,
dbam o nią,
czyszczę ze złego,
podlewam i okopuję.
To wszystko prawda
i ty o tym wiesz.
Daję ci wolność,
daję ci szczęście
bycia ze Mną.
Sam widzisz na ile przyjąłeś
Moje wezwanie,
moją pomoc przy uprawie winnicy.

Nieraz mnie nie uszanowano
w twym sercu,
zagłuszono
zabito mój głos
by nie wołał,
by nie upominał się
o wieczne dobro...
A przecież to był
"kamień węgielny", który stał się
głowicą węgła. (Zob. Mt 21, 42)

Popatrz szczerze w swoje serce
zobacz czy nie mam racji?
Po raz kolejny wchodzę do winnicy
i wołam, szukam ciebie:
"Gdzie jesteś? "
Od kilku niedziel wołam do ciebie:
"Pracuj w winnicy mojej... "
nie oglądaj się,
nie ociągaj,
bo przecież Ja ciebie wybrałem (Zob. J 15, 16)
i pragnę byś owoc
przynosił.
Okopuję ciebie,
troszczę o żywopłot
a to dlatego,
że chcę tych owoców dla drugich.
Dla tych co jeszcze
nie uwierzyli we Mnie.
Nie otworzyli swego serca.

Proszę ciebie tylko
o jedno
"czyń to co zobaczyłeś u Mnie,
a Bóg pokoju będzie z tobą... " (Por. Flp 4, 9)
Zaufaj!