Zamyślenie niedzielne na IV niedzielę adwentu - rok B Chcę być dla Ciebie, Panie...
Ciągle budujący swój Dom
w naszych sercach,
miejsce szczególnego spotkania Miłości
ze słabością człowieka.
Panie objawiający swą Wolę nieustannie,
obwieszczający wezwanie do wiary
zgodnie z Ewangelią.
Niech będzie Tobie chwała na wieki.
Amen.(Por. Rz 16, 25-27)

Panie mój!
Staję dziś przed Tobą
i zamyślam się
nad każdym Twoim Słowem,
które wypowiedziałeś dziś do mnie.
Staję w Nazarecie,
obok Pełnej Łaski
i próbuję odczuć to, co Ona czuła.
I gdy się zamyślam,
gdy chcę stanąć w Jej sytuacji
wtedy czuję ogrom tego położenia
i dopiero wtedy doświadczam
że nie jest mi łatwo...

Panie mój!
Czy potrafiłbym przyjąć
Twoją Wolę jak Ona?
Czy potrafiłbym godnie przyjąć
wysłannika Gabriela
z posłannictwem od Ciebie?
Sam nie wiem,
czy nie wystraszyłbym się
bardziej niż Maryja,
gdyby stanął przede mną Posłaniec z Niebios?
Czy nie zamknąłbym się
na słowo Posłanego?

Ileż muszę się jeszcze nauczyć
od Ciebie Panie?
Ileż mi jeszcze brakuje pokory,
skruchy i Bożej prostoty,
by powiedzieć "fiat",
"niech mi się stanie
według twego słowa... ", (Zob. Łk 1, 38)
by powiedzieć jak Ona,
Twoja i nasza Matka - Maryja?

W ten czas adwentu,
oczekiwania na Twoje przyjście,
pozwól mi coś jeszcze w sobie zmienić,
może tę odrobinkę swojego "ja",
by stawało się "wola Twoja".
Pozwól, by we mnie
stał się cud,
jak przed laty,
by stał się cud Twego poczęcia
w moim sercu,
moich myślach i życiu.

Dodaj mi sił,
bym się nie bał Ciebie,
bym się nie bał wypełnienia Twojej woli.
Bym zawsze wołał:
Panie mój!
Sługą Twoim jestem
i czynić pragnę tylko Twoją wolę,
bo przez to, stawać się będę
bardziej dla Ciebie,
Mojego Mistrza i Zbawiciela.

Tak niech będzie...
Dziecko moje!
Córko i synu mój!
To prawda, że chcę budować
w twym sercu Mój Dom.
Chcę, by tam też było
schronienie dla Mnie, dla Mojej Miłości.
Bym zawsze tam się chronił
i z twego serca dzielił łaski
dla ciebie i drugich.

Przez ciebie chcę głosić Słowo Boże,
by spełniało się to,
co zapowiedziane było przed wiekami.
Stając dziś przed tobą
zadaję sobie pytanie:
Czy mi pomożesz?
Czy zechcesz,
by w sercach twoich braci i sióstr
zrodziła się Moja Miłość?
Czy będziesz potrafił
podzielić się Moją Miłością z innymi?

Wiem, że wiele razy słyszałeś
te pytania w swoim sercu.
I wiem, że nie jest łatwe podjęcie
tego zadania: bo środowisko, znajomi z pracy,
koledzy ze szkoły czy uczelni.
Wiem o tym,
ale chcę ci powiedzieć,
że podjęcie tego zadania jest możliwe.
Naprawdę jest możliwe!

Tak samo bała się Moja Matka - Maryja.
Tak samo lękała się, gdy Ojciec Mój
posłał do Niej Gabriela.
Bała się, ale zaufała,
zaufała do końca...(Por. Łk 1, 29-30; 38)

I ty też możesz zaufać,
uwierzyć mocno w Moje Słowo.
Zechciej tylko zaryzykować!
Dla Bożej sprawy poświęcić swój czas,
a tak naprawdę dla siebie samego...

Dziecko moje,
trzymając cię za ręce, proszę: Zaufaj Mi!
Duch Pocieszyciel pomoże ci
przezwyciężyć trudności,
słabości twego żywota.
Daj się narodzić w twoim sercu,
i zamieszkać w nim na zawsze.

Dziecię moje!
Wierzę, że Mnie nie odrzucisz!