Rozmyślania bolącej i cierpiącej duszy... Zwierzę się tobie tylko wytrwaj wiernie Czasami wydaje mi się, że biegnę, gdzieś uciekam, uciekam od swych myśli, smutku, bólu, rozpaczy, niezdecydowania. Chcę się od Tego wszystkiego uwolnić i czuć tylko radość i pewność w dokonywanych wyborach życiowych. A ten brak pewności mnie zabija, niszczy, aż czuję się taka wstręna jak robak, którego łatwo można zdeptać i już się nie podniesie.
Ale nie- jeszcze troszkę przygnieciony robak ma nadzieję wzrastać, gdy blask promieni świecącego słońca go dotknie.
Wtedy podniesie głowę w górę, dostanie sił i dalej może swą drogą razem z Bogiem iść.
Niestety te moje upadki są wciąż te same i raz jestem w górze, a za chwile znów na dole zdeptana. Czasem wydaje mi się, że jestem w jakimś zaklętym kręgu, bo te same złe myśli wracają i mnie bardzo zniechęcają do zwracania się ku górze. Niewiem czemu tak trudno mi kochać, raz wydaje mi się, że kocham pełnią serca, a raz, że nic do tej osoby nie czuję. Czuję, że mam w sobie miłości wiele, tylko tak trudno mi ją rozlać na wszystkich równomiernie.
I czasem przez to siebie nie lubię i sama się w tym mętliku mych myśli gubię.
Lecz nie jestem taka, że zamknę sie w sobie i nic z tym nie zrobię, wiem, że mą siłą jest Bóg i do niego zwrócić się w każdej potrzebie mogę. Samej ciężko czasem, bo niechęć jest czasem zbyt wielka w mych rozterkach i dlatego szukam innej drogi: na rozmowę z księdzem sie umówię, by mnie naprowadził na dobrą drogę i otuchę wlał w mą duszę, bądź wyjadę na pielgrzymkę, czy na mszę uzdrawiającą, na której dzieją się cuda i jestem na 100 % pewna, że to mi pomoże! I Tobie to mówię i każdej osobie, by nigdy się nie poddawała, ale wierzyła i miała nadzieję, bo po ciężkich chwilach, tylko dobrze być może.
Napisałam to przed chwilą, bo jestem właśnie w takim dołku, ale jak coś ostatnio pisze to się sama sobie dziwę, tak jakby coś mną kierowało i do napisania tego nakłaniało. Bo zdaję sobie sprawę, że jest takich ludzi wielu - i oni potrzebuję tej wielkiej nadziei, że może być lepiej niż stoczyć się do końca dołku. Ja jestem tego przykładem, jeszcze w młodym wieku, życie czeka na mnie otworem - i nie mogę tego zmarnować - byłam na dnie, ale wzbiłam się ku górze nieraz i tym razem też potrafię mimo wszystkiego złego to wierzę, że mi się uda!

Wiola z Rumi