Sylwester INACZEJ
Napisałam ten wiersz, wsłuchując się w ciszę, która nastała po hucznej nocy sylwestrowej, kiedy miałam dyżur i przywozili m.in. staruszków z płonącego w Bytomiu hospicjum... Przesyłam te reminiscencje, aby zwrócić uwagę jakże przedziwne historie Bóg nam przygotowuje, abyśmy służąc drugim sami WZRASTALI. Bóg przedziwnymi więzami różnych ludzi spaja

Sylwester INACZEJ

... zabawy, petardy!
A tam pod murem biedak z człowieczeństwa obdarty.
... zabawy, brokaty!
A tam dziecko włóczy się po ulicy... bez taty.
... zabawy, szampany!
A tam bezdomny przez psa poszarpany
... zabawy do rana
A tam cucona nieletnia, pijana.
...zabawy...
Odliczają czas, patrząc na zegary!!!
A tu w szpitalu dzień biało-szary.
A tu dyżur gdzie narkomana reanimują,
w kącie młodzi, pijacy czule się obejmują...
I wreszcie ALARM! Pożar, krzyk staruszka.
Krzyk ludzi z marginesu,
Krzyk przykutego do łóżka,
Krzyk odstawionego do "przechowalni",
bo nie było miejsca dla niego w sypialni,
Krzyk...Szok...i...CISZA...
Skończył się ROK dla niego
Zamknęliśmy oczy zaczadzonego...

Ogrom bólu, jęku, cierpienia ciała i duszy...?!
A tam w izbie wytrzeźwień wciąż pijaka suszy...
Ogrom wysiłku personelu białego...?!
A tam ktoś SAM rok żegna czekając na głos znajomego...

Petardy, wiwaty, szampany! Dzwony kościelne, msze, modły podzięki...!
A tam ktoś słucha smętnej muzy dźwięki.
Tam ktoś umiera, tam ktoś płacze, stęka...
I tak w Nowy Rok weszliśmy!!!

Gdzieś wysunęła mi się z dłoni czyjaś ręka....?

Boże, czy tak być musi?
Czy tak mi życie układasz?
Że to TY nie ja tym życiem władasz?
Czy tO TY staruszkom dni liczysz kończące?
Czy to TY odpalasz w Sylwestra petardy lecące?
Czy to TY Boże włóczysz się po ulicy
obserwując nad ranem jak wracają z balów
sylwestrowi kolędnicy...?
Czy, TY, to widzisz Panie?

I opowiadasz mi wszystko, gdy jem po dyżurze śniadanie....?


Teresa Biolog