Pragnę Ciebie...
Panie, jak długo będę cierpiał z powodu grzechu,
jak długo ten grzech będę popełniał?
Brzydzę sie na myśl o mojej ułomności,
brzydzę się na myśl ułomności innych.
Chce być blisko Ciebie, a jestem coraz dalej,
chcę się przybliżać do ciebie a świat mnie oddala.
Żal mi serce kraje kiedy widzę obok Twojej miłości moją ułomność,
Żal mi duszę przenika,
kiedy widzę Matkę Twoją płaczącą.
Panie, czemu ja Cię krzywdzę?
Każdego rana,
gdy budzę się ze snu kłaniam się złemu,
otwieram oczy i widzę ciemność,
ciemność, która jest zgnitym owocem mojego grzechu.
Każdego dnia składam ofiarę szatanowi w postaci mojej ułomności,
w postaci mojego grzechu.
Pragnę Tobie składać ofiarę prawą i czystą.
Chce Tobie służyć po wszystkie dni mojego ziemskiego bytowania.
Pragnę, aby każdy mój oddech był na chwałę Tobie,
pragnę by najdrobniejsze drgnienie mojej powieki chwaliło Ciebie,
a najcichszy szept głosił wielką twoją miłość.
Pragnę, aby moje serce biło czystym i nieskazitelnym uderzeniem,
pragnę, aby moje myśli były przesiąknięte Twoim obrazem.
Każdego ranka chcę się budzić trzymając Cie za rękę.
Daj mi mądrość Niebieską a odsuń o demnie mądrość ziemską.
Pragnę, aby Twoja miłość mnie zniewoliła.
Wole być niewolnikiem,
który nie zna grzechu,
niż być wolnym, który kocha ułomność.
Spraw abym w każdym człowieku widział Twoje odbicie,
spraw abym był lustrem w którym odbija się tylko Twoje oblicze.
Wypełnij Panie Sobą moją duszę,
wypełnij mój umysł,
wypełnij moje serce,
wypełnij mnie całego swoją doskonałością.
Panie, przemieniaj mnie każdego dnia w Siebie,
aby umarł we mnie świat,
ażebyś żył we mnie tylko Ty.
Mój grzech oddala mnie od Ciebie,
a jak mam żyć bez Ciebie?
Panie, bądź dziś ze mną,
bądź ze mną do końca.


Grzegorz z Prandocina k/Krakowa