Dni Skupienia Młodzieży Żeńskiej w Domu Zakonnym Sióstr Albertynek w Warszawie Konferencje
Szkic konferencji I

Oto stoję u drzwi i kołaczę...

Moi Drodzy!
Za wami I dzień rekolekcji,
pierwszy dzień poza domem.
Pewnie wam smutno
bo daleko do domu,
mama pewnie zamartwia się że was nie ma
… ale nie martwcie się,
tu wam się krzywda nie stanie.
Siostry z polecenia św. Brata Alberta
pomagają każdemu.
I Wam też pomogą.
Moi drodzy!
Dowiedzieliście się, co będzie tematem naszych
rekolekcyjnych rozważań.
"Miłość Chrystusa - która ciągle nas przywołuje".
Przyjdziecie i zakosztujcie słodyczy miłości Mojej.
Z tą miłością poszliśmy wczoraj na spoczynek,
i z tą miłością dziś stajemy by spojrzeć jej w oczy.

Lubicie zapewne opowieści, oto jedna z nich.

Po długim okresie życia spędzonym na wspólnym studiowaniu oraz medytacji; trzech uczniów postanowiło opuścić swojego mistrza i rozpocząć swoją wędrówkę poprzez świat.
Dziesięć lat później powrócili, aby złożyć wizytę swojemu mistrzowi.
Stary mnich kazał im usiąść wokoło siebie; ponieważ wiek nie pozwalał mu już na podniesienie się z miejsca.
Każdy z nich rozpoczął opowiadanie swojej historii.
Ja - rozpoczął pierwszy, głosem pełnym dumy - napisałem trzy książki i przyczyniłem się do sprzedania milionów ich kopii.
To znaczy, że zapełniłeś świat papierem - powiedział mistrz.
Ja - powiedział z radością drugi - wygłaszałem kazania w tysiącach miejsc.
To znaczy, że wypełniłeś świat słowami - powiedział mistrz.
W końcu przemówił trzeci.
Ja przyniosłem ci tylko tę poduszkę, abyś mógł na niej kłaść swoje obolałe nogi - powiedział.
Tylko ty - powiedział mistrz - odszukałeś Boga.

Czy odszukałaś w swoim życiu Boga?
Czy znalazłaś Go po długim szukaniu?
Czy Go kochasz?
On jest zawsze obok Ciebie,
stoi u drzwi twego serca i kołacze,
czy mu otworzysz?
Jezus mówi do Ciebie:

"To prawda, stoję u drzwi Twego serca dniem i nocą.
Jestem tam, nawet kiedy nie słuchasz,
nawet kiedy wątpisz, że to mógłbym być Ja.
Oczekuję na najmniejszy znak Twojej odpowiedzi,
przynajmniej na wyszeptane zaproszenie,
które pozwoli abym wszedł.
Chcę abyś wiedział,
że kiedykolwiek mnie zapraszasz,
przychodzę - zawsze i niezawodnie.
Przychodzę cichy i niewidzialny
ale z nieskończoną mocą i miłością,
przynosząc wiele darów Mojego Ducha.
Przychodzę z Moim miłosierdziem,
z Moim pragnieniem przebaczenia i uzdrowienia Cię,
z miłością do Ciebie,
miłością tak samo wielką jak ta,
którą sam otrzymałem od Ojca.

Przychodzę - pragnąc pocieszyć Cię
i dodać Ci siły,
podnieść Cię i opatrzyć wszystkie Twoje rany.
Przynoszę Ci Moje światło,
aby rozproszyć Twoje ciemności
i wszystkie Twoje wątpliwości.
Przychodzę z Moją mocą,
abym mógł nieść Ciebie
i wszystkie Twoje problemy;
z Moją łaską, by dotknąć Twego serca
i przemienić Twoje życie,
z Moim pokojem, by uspokoić Twoją duszę.
Znam Cię na wskroś -
wiem wszystko o Tobie.
Przez lata podążałem za Tobą, zawsze kochając Cię,
Znam wszystkie Twoje problemy.
Znam Twoje potrzeby i zmartwienia.
Znane Mi są również wszystkie Twoje grzechy.
Jednak powtarzam, że cię Kocham
nie za to co zrobiłeś,
lub czego nie zrobiłeś - kocham Cię dla Ciebie samego,
za piękno i godność, które Mój Ojciec Ci dał
stwarzając Cię na swój własny obraz".

Zobacz jak bardzo kocha ciebie Pan.
Jak wiele dla Ciebie czyni każdego dnia,
jak wiele darów ofiarowuje.
Czy odpowiesz miłością na miłość?
Czy zechcesz oddać Jej swe serce?

Moi Kochani!
O miłości jeszcze sobie powiemy na drugiej konferencji.
Ale zanim ona nastąpi proszę,
by każda z was przeczytała sobie
i rozważyła w sercu swoim
"Przypowieść o przewrotnych rolnikach" Mt 21, 33-43.
Pomyśl przez chwilę o swojej relacji
do umiłowanego Pana?
Czy jest w Twoim życiu Umiłowanym?
Czy należycie uszanowanym?


Szkic konferencji II

Czymże jest miłość Gospodarza winnicy?
Miłość do drugiego człowieka?
Jakie cechy winna mieć,
By było dojrzała i wartościowa?

"Przyjrzyj się kwiatowi róży. Czy róża może powiedzieć: Zapach mój przeznaczam tylko dla dobrych ludzi,
a odmawiam go ludziom niegodziwym?
Albo czy możesz sobie wyobrazić lampę, która ukrywa swoje światło przed złymi ludźmi, którzy szukają w nim drogi?
Mogłaby to zrobić tylko wtedy, gdyby przestała być lampą. Zauważ, jak naturalnie i bez ograniczeń drzewo udziela swego cienia każdemu człowiekowi dobremu i złemu, młodemu i staremu, wysokiemu i niskiemu; wszystkim zwierzętom, każdej żywej istocie, a nawet tym, którzy podcinają jego korzenie.
Tak oto określimy pierwszą cechę miłości: nie robi ona żadnych różnic.
Właśnie dlatego jesteśmy wezwani, by być podobni Bogu, który sprawia, że słońce świeci zarówno nad dobrymi, jak i złymi, że deszcz pada zarówno nad dobrymi, jak i złymi, że deszcz pada zarówno nad świętymi, jak i nad grzesznikami; "bądźcie doskonałymi jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest".
Drugą cechą miłości jest jej bezinteresowność. Bezinteresowność drzewa, winnego grona, kwiatu róży i lampy - dają, nie żądając niczego w zamian. Jak bardzo pogardzamy mężczyzną, który w wyborze żony kieruje się tylko jej posagiem, a nie jej wewnętrznym bogactwem... Ale czy nasze okazywanie miłości nie jest podobne? Szukamy towarzystwa tylko takich ludzi, których obecność sprawia nam przyjemność, a unikamy tych, którzy są nam nieprzychylni. Jesteśmy nastawieni przyjaźnie do ludzi, którzy zapewniają nam, to czego od nich oczekujemy - spełniają nasze pragnienia. Wobec reszty jesteśmy obojętni, lub wrodzy... Czasami nasza miłość jest maskowaniem egoizmu i własnych żądz...
Trzecią cechą miłości jest brak samoświadomości. Miłość tak zapamiętuje się w kochaniu, że traci świadomość samej siebie. To tak jak lampa zajęta świeceniem nie myśli o tym, czy ktoś z jej światła korzysta czy też nie. Podobnie jak kwiat róży rozlewa swoje zapachy, gdyż on nic innego nie potrafi robić, i to niezależnie od tego, czy ktoś się tym zapachem rozkoszuje, czy też nie. Czy też sposób, w jaki drzewo rzuca swój cień. Światło, zapach i cień nie powstają tylko wtedy, gdy w pobliżu znajdują się ludzie i nie znikają po ich odejściu. Owe rzeczy, podobnie jak miłość, istnieją niezależnie od ludzi. One po prostu są, niezależnie od tego, czy ktoś z nich korzysta czy nie. Tak więc one w ogóle nie uzmysławiają sobie, że czynią cos dobrego i że zasługują na pochwałę. Ich lewa ręka nie wie, co czyni prawa...
Najważniejszą cechą miłości jest wolność. Z chwilą, gdy pojawia się przymus, kontrola albo konflikt, miłość umiera. Drzewo, kwiat róży i lampa pozostawiają całkowitą wolność. Drzewo nie będzie zmuszać, by skorzystać z jego cienia, jeśli będzie grozić udar słoneczny. Lampa nie będzie na siłę oświetlać drogi, by zagubiony w ciemności nie potknął się.
Pomyślmy o tych wszystkich przymusach i kontrolach ze strony innych ludzi, którym lękliwie poddajemy się. Żyjemy zgodnie z oczekiwaniami innych, by kupić ich miłość, aprobatę, albo z obawy przed ich odejściem - przed strachem samotności.... " (Antony De Mello)

Moi Drodzy!
Zatem te kilka cech:
brak różnic
bezinteresowność
zapominanie o sobie samym
wolność wyborów
- jest w stanie pozytywnie ustawić nas do Boga.
-nie wywyższam się przed Nim,
-dla niego o każdej porze poświęcam swój czas
- nie oglądam się za nagrodą
- zapominam że moja wola nie liczy się w oczach Boga,
ale W=w
-wybieram w wolności, bez grzechu.
Pomyśl o tym siostro!
W tym świętym czasie rekolekcji,
czy znajdujesz w swym życiu
te cechy w odniesieniu do Boga i do bliźniego?
Czy nie odrzucasz robotników winnicy,
których posyła Pan?

Moi Kochani!
Pan stawia nas w ogrodzie w winnicy
w którym każdemu z nas daje zadanie,
tak jak dziś.
Jesteśmy w winnicy u Sióstr,
by odkrywać swoją miłość
do Pana Boga,
słuchać Jego woli,
odczytywać słowa,
które do nas kieruje.
Jakim jestem rolnikiem w winnicy?
Pomyślmy:
Panie…
Gospodarzu
i Przyjacielu winnicy,
doglądający owoców
i skarbu "na żyznym pagórku".(Zob. Iz 5, 1b)
Panie powołujący
znów do pracy
na Bożej roli.
Niech Imię Twe
będzie wielbione przez
wszystkich pracowników
Twego ogrodu.
Pozostań z nami
Boże pokoju!
Imię Twe wielbić
pragnie każde nasze uniesienie!
Chwała Tobie!
Amen.

Panie mój!
I znów w winnicy
odnajduję Ciebie,
zapracowanego,
troszczącego się o to
by owoce winnych gron
były dorodne,
by były przydatne innym.
Dlatego okopujesz
życie moje,
czyścisz je z kamieni,
które może nieraz je ranią,
budujesz wieżę,
by można było strzec
terenu winnej latorośli.
Tyle pracy wkładasz...(Por. Iz 5, 2)

A tu cierpkie owoce
mego życia.
Moje niewierności,
odejścia,
słabości,
tyle ran zadanych
myślą i czynem,
tyle tego wszystkiego, Panie,
że sam zliczyć nie potrafię.

Panie mój!
Boję się tylko,
byś nie niszczył tego coś zbudował,
byś nie burzył wieży
nie wyrywał szlachetnej winorośli,
byś żywopłot zachował,
który chroni przed wrogiem.
Boję się pustyni,
która pojawić się może w to miejsce.

O kolejną szansę proszę,
Panie mój!

Przecież mnie wybrałeś (Por. J 15, 16)
nie pozwól na zniszczenie,
ale poczekaj na owoce...
Czy mogę Ciebie prosić,
doskonały Boże,
Szlachetny Gospodarzu winnicy
o błogosławiony czas?

Ja mała winorośl,
błaga Cię o odrobinę czasu...


Dziecko moje!
Synu i córko moja!
Zawsze możesz mnie prosić,
zawsze dla ciebie mam czas.
To prawda, że winnicę
twego serca uprawiam,
dbam o nią,
czyszczę ze złego,
podlewam i okopuję.
To wszystko prawda
i ty o tym wiesz.
Daję ci wolność,
daję ci szczęście
bycia ze Mną.
Sam widzisz na ile przyjąłeś
Moje wezwanie,
moją pomoc przy uprawie winnicy.

Nieraz mnie nie uszanowano
w twym sercu,
zagłuszono
zabito mój głos
by nie wołał,
by nie upominał się
o wieczne dobro...
A przecież to był
"kamień węgielny", który stał się
głowicą węgła.(Zob. Mt 21, 42)

Popatrz szczerze w swoje serce
zobacz czy nie mam racji?
Po raz kolejny wchodzę do winnicy
i wołam, szukam ciebie:
"Gdzie jesteś? "
Od kilku niedziel wołam do ciebie:
"Pracuj w winnicy mojej... "
nie oglądaj się,
nie ociągaj,
bo przecież Ja ciebie wybrałem (Zob. J 15, 16)
i pragnę byś owoc
przynosił.
Okopuję ciebie,
troszczę o żywopłot
a to dlatego,
że chcę tych owoców dla drugich.
Dla tych co jeszcze
nie uwierzyli we Mnie.
Nie otworzyli swego serca.

Proszę ciebie tylko
o jedno
"czyń to co zobaczyłeś u Mnie,
a Bóg pokoju będzie z tobą... " (Por. Flp 4, 9)
Zaufaj!