List do dziecka Kochany nasz Syneczku!
Nie poznałeś naszego świata. To co poznałeś, to była bieganina wokół Ciebie, przyciszone rozmowy lekarzy i pielęgniarek, regularna praca aparatów do oddychania i pompowania krwi. Twoje serduszko przestało bić po 90 minutach.
Nie poznałeś nas... Ale być może czułeś nas odrobinę, być może byłeś świadkiem naszej miłości, troski i radości gdy dowiedzieliśmy się, że jesteś. Dziękujemy Ci Syneczku, za twoje pierwsze znaki życia, za twoje pierwsze ruchy. Byliśmy szczęśliwi z Tobą, twoja matka i ja.
Myślę teraz o tej chwili, w której poznałem twoją matkę, o tej chwili, w której ślubowaliśmy sobie miłość i wierność na całe życie. Twoja matka przestała palić, pić kawę i wino. Gdy dowiedzieliśmy się, że jesteś, przestała tańczyć - wszystko dla Ciebie! Czasami długo nie mogła zasnąć, nie brała jednak żadnych lekarstw nasennych, aby nie zatruwać Ciebie.
Mój Syneczku! Na pięć dni przed Twoim urodzeniem otrzymaliśmy od przyjaciół telegram, że im urodził się synek. Cieszyliśmy się z tego, mieliście być przyjaciółmi, Twoje serduszko przestało bić. Będziemy długo pamiętać ten dzień, w którym przyszedłeś i odszedłeś od nas. Będziemy zawsze pamiętać Ciebie!
Nie będziemy nosić znaków żałoby, chociaż jesteśmy bardzo smutni i przygnębieni. Nie będziemy się modlić za Ciebie, bo wiemy, że jesteś w niebie. Ty módl się za nas, Syneczku. Obudź w nas nadzieję na twoją Siostrzyczkę czy Braciszka. Módl się również o to, aby wciąż mniej rodziców dzieliło nasz los. Kiedyś będziemy razem.
Twój ojciec i twoja matka.


(List ten był zamieszczony w jednej z gazet w Kolonii.)


www.wiktor.alleluja.pl