O modlitwie słów kilka Sam "Modlitwa to głupota, wymysł księży i Kościoła. Ja się nie modlę, bo nie lubię." - twierdzi rozgoryczony człowiek. Pochwili jednak dodaje ze smutkiem w głosie: "Właściwie to ja nawet nie umiem się modlić..."
Modlitwa.
Tyle razy o niej juz słyszeliśmy w kościele na kazaniach, a mimo to wciąż pozostaje ona dla nas czymś tajemniczym, obcym i abstrakcyjnym. I gdybym zapytał dziś każdego i każdą z Was: "Czym jest dla Ciebiemodlitwa? Czy rozumiesz jej potrzebę?", to pewnie odpowiedzi nie byłyby natychmiastowe, bo tak naprawdę większość z nas nie poświęca swojego czasu na zastanowienie się nad tym z pozoru prostym pytaniem.
Czym zatem jest modlitwa? Pewnie gdy słyszymy to pytanie, mamy przed oczami obraz człowieka klęczącego przed jakimś świętym obrazem i odmawiającego tzw. "pacierz", którego w dzieciństwie nauczyli nas rodzice. Czy jednak na tym tylko polega modlitwa, aby niekiedy bezmyślnie "odklepać" kilka wyuczonych regułek modlitewnych rano i wieczorem tak dla "świętego spokoju"?
Można by także odpowiedzieć sobie, że modlitwa to rozmowa z Panem Bogiem, to pewien dialog między niebem, a ziemią. I nie ma w tym stwierdzeniu błędu, bo tak też uczy Kościół, ale dla wielu z nas jest to pewnie tylko encyklopedyczna definicja, której i tak nie rozumiemy, bo skoro jest to dialog, to gdzie i kiedy słyszysz głos Boga do którego zwracasz się na modlitwie? Poza tym chyba tak naprawdę nie przyjmujesz tego do serca, bo inaczej na modlitwie nie błądziłbyś myslami i nie zerkał na zegarek, czy na film w telewizji, który za chwilę ma się rozpocząć. Przecież rozmawiając z kimś przejawiłbyś takim zachowaniem swój brak kultury i szacunku dla rozmówcy. Na codzień zaś staramy się umiejętnie prowadzić dialog z naszymi przyjaciółmi, znajomymi, czy krewnymi, zwłaszcza, gdy chcemy na tym w jakiś sposób skorzystać, przez np. ich pomoc, podarunek, wyręczenie w czymś. Tymczasem rozmawiając z Bogiem lekceważymy go tak, jakbyśmy wcale do niego nie mówili. Gdzież więc jest ta nasza rozmowa?
Ktoś inny mógłby odpowiedzieć, że modlitwa jest oddaniem Bogu tego, co należy do Boga: cześć, chwała i uwielbienie. I to także jest piękna, wzniosła myśl, szkoda tylko, że pozostaje tylko myślą, bo gdybym zapytał: "Po co Bogu nasze mizerne modlitwy uwielbienia, skoro dużo bardziej doskonałe jest uwielbienie jakie nieustannie wyśpiewują Mu chóry świętych i aniołów Pańskich? Wreszcie, czy Bóg jako istota najdoskonalsza sama w sobie potrzebuje od nas czegokolwiek?"
Są pewnie i tacy, którzy bez "mrugnięcia okiem" podpisaliby się pod wypowiedzią o modlitwie, przytoczoną na samym początku mojego przemówienia. Mam nadzieję, że jest to jedynie niewielka grupka ludzi, którzy nie modlą się wcale, którzy nie chcą się modlić, bo jak twierdzą: "to nie ma sensu", "ja nie mam na to czasu, bo tak jestem zpracowany", "a co ja z tego będę teraz miał?"
Dlaczego jednak ludzie ci mówią w ten sposób? Tak naprawdę te tłumaczenia, to tylko nędzne próby usprawiedliwienia swojego postępowania. Tak naprawdę brak modlitwy,lub jej niedbałość wynika z nieumiejętności odpowiedzenia sobie na to fundamentalne pytanie, wyjaśniające istotę modlitwy, na czym ona polega i jaki jest jej sens. Rozważmy więc pokolei wszystkie te kwestie, zaczynając od sformułowania odpowiedzi na zadane już pytanie: "Czym jest modlitwa?" Czym zatem jest modlitwa? Z całą pewnością nie można przez modlitwę rozumieć jedynie odmawiania takich, czy innych formułek ztwierdzonych przez Kościół. Przede wszystkim musimy uświadomić sobie sens wypowiadanych słów. Nie możemy też myśleć o modlitwie jak o obowiązku porannym i wieczornym, bo możemy, a nawet powinniśmy modlić się częściej, w różnych miejscach i sytuacjach. Całe nasze życie powinno być modlitwą, czyli osobistą drogą do świętości, dążeniem do zbawienia własnej duszy. Ale czy faktycznie Bogu potrzeba naszych modlitw? Jak możemy usłyszeć w jednej z prefacji: "Chociaż nie potrzebujesz naszego uwielbienia, pobudzasz na jednak swoją łaską, abyśmy Tobie składali dziękczynienie. Nasze hymny pochwalne niczego Tobie nie dodają, ale przyczyniają się do naszego zbawienia". I to stwierdzenie chyba jednoznacznie wyjaśnia cel i sens naszej modlitwy. Powiedziałem jednak, że trzeba modlić się całym życiem. Czy oznacza to, że mamy nieustannie odmawiać np. Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, wspomniany pacierz, czy też inne formy modlitwene? Oczywiście, że nie. Nie moglibyśmy wówczas normalnie funkcjonować i wyonywać czynności codziennych. Modlitwa naszego życia polega na tym, aby w każdym casie błogosławić Pana swoimi czynami i zawsze mieć Jego chwałę na swoich ustach. Te słowa znajdują swoje potwierdzenie w Liście Apostolskim św. Pawła do Koryntian: "Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" (1 Kor 10, 32). Modlitwa jest więc poleceniem Bogu wszystkich naszych spraw: wszystkich cierpień i radości, wszystkich niepowodzeń i osiągnięć, wszystkich klęsk i zwycięstw, naszej przyszłości i czasu obecnego, czyli wszystkiego czym jesteśmy, co mamy i co posiadamy.
Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia sprawa "dialogu" na modlitwie. Kiedy i gdzie przemawia do nas Bóg? Może powtórzysz za Katechizmem Kościoła Katolickiego, że głos Boga rozbrzmiewa w sumieniu człowieka, ale czy tylko tam? Może dorzucisz po chwili, że w sercu, do którego przychodzi sam Bóg pod postacią opłatka. I też dobrze, ale czy tylko tam? Może pomyślisz potem, że także w duszy, gdzie Bóg woła: "Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty" i wzywa nas do oczyszczenia duszy ze wszystkich brudów grzechu. Owszem, ale czy tylko tam? Zastanowisz się pewnie dłuższą chwilę i powiesz, że Bóg przemawia do swoich wybranych w różnych objawieniach, podczas snu, lub w czasie kontemplacji, kiedy to dany święty wpada w ekstazę z powodu niezwykłej bliskości Stwórcy. Tu także masz zapewne trochę racji. Trochę, ponieważ nie trzeba być "wybranym", aby móc usłuszeć Boga. Święty Paweł mówi wszakże: "Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków,a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1, 1-2). Ciekaw jestem, czy teraz odkryjesz w końcu jak przemawia Bóg. Z przytoczonego cytatu wynika, że Bóg "przemówił do nas" samych przez Jezusa Chrystusa. On bowiem jest Slowem, które stało się Ciałem. A ponieważ stał się Ciałem, czyli jednym z nas, Boże Słowo wypowiadały usta ludziego ciała, naszego Brata. Dziś Chrystus wciąż przemawia do nas w drugim człowieku. I właśnie "nie przez wicher ogromny i nie przez ogień", ale w drugim człowieku nawiązuje z nami rozmowę. Sam Jezus potwierdzi to mówiąc: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40). Tak więc modlitwa rzeczywiście jest rozmową z Bogiem. Niestety nie zawsze umiemy otworzyć się na Jego słowa. Nie umiemy, lub nie chcemy, czasem nawet próbujemy słowa te zagłuszyć własną "paplaniną" tak, jak ci poganie, o których mowa w Ewangelii, którzy myślą, że im więcej powiedzą słów, tym milsza Bogu będzie ich modlitwa. Tymczasem sedno dobrej modlitwy leży u podstaw autentycznej miłości człowieka do Boga. Nasuwa się więc kolejne pytanie: "Jak powinniśmy się modlić?"
Wbrew pozorom nie jest to problem człowieka współczesnego. Już Apostołowie prosili Pana: "Panie, naucz nas się modlić" (Łk 11, 1). Jezus nauczył ich wtedy najpiękniejszej modlitwy - "Ojcze nasz", zwanej stąd "Modlitwą Pańską". Dodał też kilka pouczeń o modlitwie. Rozpoczynając modlitwę winniśmy Boga przepraszać za nasze przewinienia i przebaczyć jeśli mamy co przeciw komu, aby także Ojciec nasz przebaczył nam wykroczenia nasze. Zbawiciel poucza nas także, że modlitwa wcale nie musi być długa, ale musi wypływać z głębi serca. Nie tak jak faryzeusze, którzy czczą wargami, a sercm daleko są od Boga. Przestroga, aby nie robić niczego na pokaz powinna szczególnie głośno rozbrzmiewać w dzisiejszym świecie. Powinniśmy więc modlić się z ufnością, że otrzymamy to, o co prosimy; z pokorą, bo bez Boga nic nie możemy uczynić; z wiarą, bo "wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy" (Mk 9, 23); a nade wszystko z całkowitym zaufaniem Jego woli, tak, jak to uczynił Jezus w Ogrojcu mówiąc: "Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe (...). Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!" (Mk 14, 36). Jakże to piękne słowa pozostawienia Bogu swojej intencji i spełnienia tego, co On uzna za dobre. "Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!" Pamiętajmy o tych słowach, aby zawsze dołączać je do naszej modlitwy, bo to Bóg wie lepiej od nas czego potrzebujemy i co jest dla nas dobre. I nieraz to, co z pozoru wydaje nam się dobre, okazuje się dla nas szkodliwe i odwrotnie. A potem mamy pretensje do Boga i pytamy: "Dlaczego, przecież miało być tak pięknie?" Bóg odpowie nam wtedy: "Nie chciałem ci odmówić, mimo iż prośba twoja nie była dobra w moich oczach." Właśnie. Nie dajemy Bogu wyboru, ale narzucamy własne zachcianki i wyobrażenia. Jeszcze raz powtórzmy więc za Jezusem: "Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!" i oby to zdanie stało się nieodzownym elementem naszej modlitwy, modlitwy prawdziwej, modlitwy sercem i życiem, modlitwy wzorowanej na modlitwie Jezusa - Mistrza modlitwy, który sam dużo się modlił, o czym możemy poczytać na kartach Ewangelii.
Wiemy już czym jest modlitwa, jaki jest jej sens i jak należy się modlić. Jest jeszcze jedno pytanie: "Jakie modlitwy są dobre?" Każda, każda modlitwa szczera i wynikająca z prawdziwego umiłowania Boga jest dobra. Owszem, nie możemy zatrzymać się na tym pacierzu rano i wieczorem. Nasza modlitwa wciąż musi ewoluować stosownie do naszych potrzeb. Formy modlitwy są różne: własnymi słowami, gotowymi tekstami, śpiewem, modlitwa myślna oraz kontemplacja. To chyba takie najważniejsze. W naszych pobożnych modlitwach nie powinno zabraknąć żadnego z tych elementów, zwłaszcza refleksji nad własnym życiem, rozmyślania o Bogu, zgłębiania Jego tajemnicy. To nieprawda, że nie umiesz sie modlić. Nie możesz poprostu odkryć piękna i wartościowości modlitwy. To nieprawda, że nie masz czasu na modlitwę, bo jakoś na telewizję, czy internet czas się znajdzie. A przecież nawet 15 minut dziennie wystarczy. I nie musisz wcale od razu padać na kolana, możesz stać, siedzieć, czy iść. Możesz więc modlić się idąc do pracy, w autobusie, podczas przerwy. Liczy się dobra wola i zaangażowanie. I mimo, że najlepiej byłoby modlić się w ciszy, która pozwala odkryć to, co zagłusza hałas świata, klęcząc, bo taka postawa wyraża nasze poddaństwo Bogu oraz wpatrując się w krzyż czy obraz święty, aby skupić swoją uwagę, to modlić się można wszędzie, jak już powiedziałem całym życiem, nieustannie. Nie wstyć się modlitwy, złóż ręce w geście hołdu tak, jak niegdyś robili to lennicy przed swoimi wasalami. Twoim wasalem jest Najwyższy i Wszechmogący. Wreszcie bądź pochłonięty modlitwą, zapomnij na chwilę o troskach dnia codziennego i podziel się tym co cię nęka z Ojcem, który "widzi w ukryciu" i "odda tobie" w postaci drogocnnych łask.
Czy to już wszystko? Czy wystarczy nam opanować materiał z dzisiejszego przemowienia? Nie. Z całą pewnością nie. Być może cię to dziwi, bo już tak długo słuchasz, tyle spraw tu poruszono, a okazuje się teraz, że to wciąż nie wszystko. "A więc co jeszcze?" - zapytasz. Teraz musisz sam zrewidować swoje życie i odkryć piękno, cel i moc swojej modlitwy. I zapewne nie będzie to proste zadanie. Tylko od ciebie bowiem zależy jak będzie wyglądać twoja modlitwa. Musisz sam odkryć Drogę i Prawdę, które prowadzą do Ojca przez modlitwę. Życzę tego nam wszystkim, ale beż Bożej pomocy nie osiągniemy tego celu. Prośmy więc Ducha Świętego:
"Duchu święty, który mieszkasz w nas, znasz naszą słabość. Pomóż nam wierzyć, ufać i kochać Boga. Uświęć nas Duchu Święty, abyśmy głosili Ewangelię naszym braciom, abyśmy zawsze świadczyli o Bogu, abyśmy umieli odpowiedzieć na Twoją łaskę, którą nam dajesz w oczekiwaniu na Królestwo Pokoju i Radości. Duchu Jezusa Chrystusa naucz nas modlić się jak dzieci przybrane, które wołają: "Abba, Ojcze!".
Amen.

credo


http://www.credo.alleluja.pl