Homilia na 31 Niedzielę Zwykłą - Rok C Sam "Kościółek był tak brzydki, że nie powiem który,
brzydota wprost się lała z każdej większej dziury
Dobry święty Antoni miał twarz wykrzywioną,
inny święty był lepszy, lecz przed wojną spłonął
Została po nim broda na pace przy murze,
wota i dwie donice na fikusy duże
Barankowi z chorągwi popruły się żebra,
a za oknem drżał deszczyk z jaskółek i srebra,
o cały cmentarz dalej, gdzie już las wysoki
kolory czarnych jagód składał na obłoki
W samym rogu świątyni baldachim jak szczudło
łowił mole we frędzle, tuż — ambony pudło
I nagle cud się zdarzył,
że w to straszne wnętrze —
szły na mnie jakieś dłonie od winnic gorętsze —
i uniosły mą duszę nad rude aniołki
pod Matki Bożej oczu szafirowe pąki
wtedy sercem ukląkłem. I płakałem wiele".

Moi Kochani!
Ks. Jan Twardowski swoim wierszem
wprowadza nas w atmosferę dzisiejszego dnia,
Dzisiejszej niedzieli – umiłowania naszego kościoła parafialnego.
Dziś obchodzimy Uroczystość poświęcenia własnego Kościoła.
Kościoła, z którym każdy z nas winien być
szczególnie związany.
Bo przecież w tym kościele każdy z nas
wiąże swoje życie na dobre i na złe.
Dziś, gdy stajemy w naszej świątyni
nie sposób wspomnieć tych,
którzy włączyli się w dzieło budowy
Przypomnijmy sobie datę
3 maja 1982 roku, kiedy to ówczesny
bp. Bogdan Sikorki erygował naszą parafię,
potem trud budowy kościoła,
trud wielu z was przy zalewaniu fundamentów
noszeniu cegieł.
10 czerwca 1984 wmurowano kamień węgielny
pod budowę tej świątyni.
Potem po 6 latach trudu i wielkiego wysiłku
wszyscy cieszyli się nową świątynią w Rypinie.
A 16 września 1990 r. bp. Zygmunt Kamiński
konsekrował tę świątynię.

Moi Drodzy!
Wielu zapewne wtedy powątpiewało
Czy powstanie ten kościół,?
Czy będą w nim ludzie?
Czy starczy sił i funduszy na budowę?
Dziś, gdy stajemy w tej świątyni
Pytamy się:
Czy ówczesny proboszcz ks. Antoni Podleś.
Nie miewał wtedy takich pytań w sercu
Jak dzisiaj Salomon, gdy stawał przed Ołtarzem Pana:
Czy zamieszka Bóg na ziemi?
O Boże, Panie wysłuchaj to wołanie
i tę modlitwę, aby w noc i dzień
Twe oczy patrzyły na tę świątynię”

Bracie i siostro!
Czy Ty wtedy też nie miałeś takich myśli?
Czy wierzyłeś w to, że Bóg zamieszka w tym domu?
I Bóg wysłuchał błagania ludu,
Bóg zamieszkał w tym domu.
Jezus Chrystus z każdego z nas uczynił kamień węgielny
Każdy z nas stał się żywą budowlą.
Tym plemieniem wybranym jak woła dziś św. Piotr
Królewskim kapłaństwem, Świętym narodem,
ludem na własność Bogu przeznaczonym.

Czy dzisiaj stając w tym miejscu
Mam świadomość tego, do czego zostałem powołany?
Czy mam świadomość mojej odpowiedzialności,
Za moją świątynie?
Za mój kościół?
Za moje powołanie do świętości?

Spójrz Bracie i Siostro,
Na swoje życie
Zobacz na ile przez ten czas
wypełniłeś wymagania względem tego kościoła
Tej świątyni - Twojej Świątyni-
Miejsca gdzie wielu wchodzi na drogę
życia z kościołem przez chrzest święty.
Gdzie wielu chce od chwili złożenia przyrzeczeń sobie
iść Drogą Miłości we dwoje.
Miejsca gdzie żegnamy tych których kochamy. Czy szanuję mój kościół?
Miejsce gdzie spotkać mogę Mistrza i Pana?
Czy potrafię się odpowiednio w nim zachować?
Przecież nie spotkasz Go nigdzie indziej
Jak tylko w Kościele.
On chce być z Tobą
Przez całe twe życie,
Nie chce Ciebie zostawiać
Nie chce byś czuł się opuszczony,
Chce Ciebie kochać
Każdego dnia
Chce mówić do Ciebie
W każdej mszy św.,
I czeka na Ciebie, kiedy przyjdziesz i staniesz
I powiesz: oto jestem.
Panie chcę Ci powiedzieć wiele.
Chcę CI wypowiedzieć siebie
Chcę byś wszedł w moje życie.
Drogi mój!
Czy to nie w świątyni słyszysz Jego głos
Kiedy wzywa Ciebie do szczególnej misji
upomina byś dobrze żył.
Czy to nie dzisiaj woła do Ciebie
Jak wołał kiedyś do celnika:
„Zejdź Zacheuszu prędko, albowiem dziś
Musze się zatrzymać w Twoim domu.”

Bracie i siostro!
Od 14 lat w tej świątyni woła do Ciebie
Zejdź bracie i Siostro
Z piedestału swojego życia
Zostaw wszystkie swoje obowiązki
I chodź prędko!
Albowiem chcę przyjść do twego domu.
Do twego życia, do twej świątyni.
Usłysz Bracie i Siostro Jego wołanie,
Nie lękaj się On Ciebie nie skrzywdzi
Ale obdarzy Cię miłością, dobrem i pokojem.

Dziś gdy stajemy w przeddzień
Uroczystości Wszystkich Świętych i Wszystkich Wiernych Zmarłych.
Gdy pamięcią obejmujemy cmentarze świata
Gdy nasze serca biją na wspomnienie
Zmarłej matki czy ojca
Czy kogoś innego bliskiego.
To w tej świątyni wołaj dziś szczególnie
W tej świątyni gdzie obecny jest nasz Pan
Wołaj by w swoim miłosierdziu ogarnął każdego
Ci bliskiego, którego kochałeś.
Uwielbiaj Go w tej świątyni swoim sercem.
I nie bój się nieraz uronić łzę stojąc nad sobą i swoim życiem.
Niech ta świątynia będzie też miejscem twojej troski.
Nie zapomnij o tym.

Boże mój,
ukochany Panie!
Kiedy jestem gdzieś zagubiony
włażę nieraz na drzewo sykomory,
by Ciebie zobaczyć,
Ciebie uwielbić...
Wejdź do mego serca
tego małego i kruchego sumienia
Tyś jest tego godzien,
wejdź i nie zwlekaj.
Przepal swoją ogromną miłością
każdy zakątek mojego życia,
mojego istnienia.
Przemieniaj je
by działy się wielkie rzeczy.
Obdarz naszych bliskich szczęściem wiecznym.
Niech się radują z Tobą.
A kiedy już naprawdę
zagubię się w życiu
wiem, że mnie odnajdziesz
bo przecież przyszedłeś
"szukać i zbawić to, co zginęło" (Por. Łk 19,10)
Bądź uwielbiony za wszystko!
Rabbuni mój...


2004