Homilia na 31 Niedzielę Zwykłą - Rok A
Uroczystość poświęcenia Kościoła Własnego. Sam "Lubię chodzić w kościele z dużą tacą
słuchać jak dziwnie pieniądz o dno głucho stuka
gdy ktoś od nawy głównej przepychać się zacznie
babcia szpilą ukole penitent ofuka

Gdy ktoś pobożny cicho posądzi o chciwość
a pani z parasolem obmówi że żebrzę
nareszcie mogę widzieć swą twarz nieszczęśliwą
odbitą z kolorami na wesołym srebrze

A czasem marzę sobie: z tego wzrosną wieże
kaplice które piękniej przebudować trzeba

a ludzie sądzą dalej że proboszcz z wikarym
za chodzenie z tacami nie pójdą do nieba".
Ks. Jan Twardowski


Moi Kochani!
Stajemy dziś w naszej Świątyni
w bliskości Wszystkich Świętych,
Otuleni powiem ciepłego wiatru
na przemian z chłodem
Spadającymi liśćmi osiedlowych drzew,
przeplatanych poezją ks. Jana
i zamyślamy się nad dzisiejszym dniem
i Słowem Boga.


Stajemy w tej Świątyni
W dzień Jej święta,
W Świątyni gdzie każdej niedzieli
"Proboszcz z wikarym" wyciągają rękę
o dary serca dla tego Bożego Domu.
Stajemy w dzień kiedy trzeba
zapytać siebie:
Co przez ostatni rok zmieniło się
w mojej relacji do tej Świątyni.
Co uczyniłem dla Niej?
Dla tego Domu w którymi mieszka od 15 lat,
od jego konsekracji, żywy i prawdziwy Bóg?
Jak realizowałem moje wezwanie do troski o ten Dom?
Jakie było moje uczestnictwo
w niedzielnej Mszy Św. w wielbieniu Boga?
Czy stawałem w tej Świątyni
jak Salomon z I czytania wołając:
Nie ma takiego Boga jak Ty!?
Nie ma i nie będzie, więc tylko Ty w niej zamieszkaj!
Panie mój!
Czy Kocham moją Świątynię?

A może byłem jak ta babcia z wiersza ks. Jana
Co: "szpilą ukole" przez niesłuszną obmowę,
lub co "posądzi o chciwość" kapłana zbierającego tacę.
A może boję się tej Świątyni - jak młodzież
przygotowująca się do sakramentu bierzmowania
z godziny 16. 00, gdy wielu nie chce wejść
do tego Domu i woli sąsiednie klatki schodowe
ul. Koszarowej, czy ul.Cholewińskiego?
A są i tacy, którzy przed księdzem chowają się
podczas Mszy św. pod samochodem na parkingu!
Jakby to właśnie tam
Bóg przychodził do człowieka.

Jakże to boli, gdy Dom staje się pusty
a jego domownicy nie chcą w nim przebywać.
W Domu gdzie ciepło i miłość Miłującego
ogarnąć chce każdego i każdą z was?
Jakże to boli,
gdy patrzymy na tych młodych,
przed którymi stoi świat otworem,
i którzy są przyszłością Kościoła
- jak mawiał Sługa Boży Jan Paweł II.
I widzimy, że marnują swoje życie
Niszczą, to co wszczepili im kiedyś rodzice
Jakże to boli,
bo to przecież wasze dzieci.

A to przecież w tym Domu
stajesz się naprawdę wolnym,
to w tym Domu spotykasz Słowo Boga,
karmisz się Jego Ciałem.
Dziś św. Paweł Apostoł woła do nas i przypomina:
Świątynią Boga jesteście, jesteście Bożą budowlą!
Świątynią Boga!

Bracie i Siostro!
Ty jesteś tą budowlą,
Ty jesteś tą Świątynią.
Tylko, czy ty w to tak naprawdę wierzysz?
W Tobie Bóg chce być uwielbiony
poprzez sakramenty przyjęte w tej Świątyni.

Drodzy moi!
Zajrzyjcie w swoje serce i zobaczcie
bo pewnie sami też tego doświadczacie:
Ile tu w tym miejscu dokonuje się cudów,
każdego dnia?
Ile znaków Boga na wyciągnięcie ręki?
Każda Eucharystia - to dar miłości Boga dla nas,
Pokuta - wielki dar miłosierdzia i przebłagania
Chrzest - czyni nas dziećmi Bożymi
- a w ostatnim roku ponad setka dzieci przyjęła ten dar.
W każdym sakramencie cuda niezliczone,
Nikt ich nie zliczy, tylko sam Bóg.
I w tym wszystkim jesteś ty, Bracie i Siostro!
W tych Bożych darach ukryte jest twoje życie.

Pomyślmy teraz spoglądając na naszą świątynię:
Czy ks. Antoni Podleś rozpoczynający
tę budowę wiedział o tylu cudach,
które tu się dokonywać będą?
O tym, że dziś w tak pięknej świątyni prześwietlonej
setkami kolorowych szkiełek
stanę tu razem z wami wielbiąc Boga?
Zapewne prosił jak Salomon:
"czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi?
Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć,
a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem? "
I dziś obecny Proboszcz
każdej niedzieli prosi za całą wspólnotę
z troską o tę świątynię jak Salomon:
"Zważ Panie na modlitwę twego sługi
i jego błagania, wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę"

Wierzę w to głęboko
że ta świątynia będzie jeszcze piękniejsza,
bo to dom Boga
dar naszych serc dla Serca Najgorętszego.

Czyńmy wszystko, by stawała się piękniejsza
ale przede wszystkim piękniejsza
pięknem naszych serc, naszą miłością.
Niech czyny nasze świadczą o nas,
w akcie miłości do Boga,
Niech będą znakiem dla innych,
że tu wielbiony jest Bóg,
w tej naszej parafialnej Świątyni.

Bracie i Siostro!
Proszę Ciebie
Nie bój się tego Domu Boga
na naszej rypińskiej ziemi.
Nie bój się!
Bo tu mieszka Miłość
Ona Cię nie skrzywdzi.
I jeśli ją kochasz
nie ukrywaj tego
bo ukrywać miłość
to coś bardzo złego.
Kochaj to miejsce
i dbaj o nie
nie słowem, pięknym gestem
ale sercem i czynem.

2005