Homilia na 3 Niedzielę Wielkiego Postu - Rok B Sam "którędy do Ciebie
czy tylko przez oficjalną bramę
za świętymi bez przerwy
w sztywnych kołnierzykach
niosącymi przymusowy papier z pieczątką
może od innej strony
na przełaj
trochę naokoło
od tyłu
poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalnię II i III klasy
z biletem w inną stronę
bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
przez ratunkowe przejścia na wszelki wypadek
z zapasowym kluczem od Matki Boskiej
przez wszystkie małe furtki zielone otwierane z haczyka
przez drogę niewybraną
przez biedne pokraczne ścieżki
z każdego miejsca skąd wzywasz
nie umarłym nigdy sumieniem"

/Którędy, ks. Jan Twardowski/

Moi Kochani!
Marcowe przebłyski słońca
z roztopionym śniegiem
na przemian z wieczornym mrozem
smagają nasze twarze
i przybliżają na spotkanie z Bogiem.
Dziś stajemy przed Ołtarzem
pełni niepokoju, troski o jutrzejszy dzień
wokół gwaru i różnicy zdań
sejmowych dyskusji,
oceny moralnej naśmiewania się z Madzi Buczek
jakby szukając drogi do szczęścia,
wołając za ks. Janem z wiersza
"którędy do Ciebie..? "

W tym czasie Wielkiego Postu,
trzeba sobie wreszcie postawić pytanie:
Którędy do Ciebie, Panie?
Szukając różnych dróg,
tych na przełaj i tych naokoło,
tych z biletem w inną stronę
i tych przez drogę niewybraną,
każdą, która prowadzi do Miłosiernego Pana.

Trzeba byś ty i ja stanął w prawdzie przed sobą
I znalazł drogę do Tego,
Którego Słowa - jak mówi Psalmista -
dają życie wieczne.
Dziś mówi do nas Jahwe
przez Deka Logos - 10 słów.
Nie pierwszy raz mówi do nas
kierując te same słowa jak przed wiekami.
Tylko ile z tych Słów - próśb wypełniamy
w swoim życiu?

Wyzwalając nas z niewoli różnych uzależnień
po raz kolejny woła:
Nie będziesz!
Nie będziesz!
Pamiętaj!
Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić!(Zob. Wj 20, 8)
- słyszeliśmy dziś w Księdze Exodus.
Warto byśmy dziś zrobili sobie dobry
rachunek sumienia z naszego uczestnictwa
w niedzielnej mszy św.
by odnaleźć drogę do Ojca.

Pomyśl Bracie i Siostro!
Czy nie stało się tak w naszych czasach,
że ludzie - to znaczy ty i ja -
zbudowali sobie inną świątynię,
w której celebrują swoje nabożeństwo?
Tą świątynią stały się dzisiaj
hiper i supermarkety,
w których można wszystko zobaczyć,
znaleźć, kupić i powiedzmy oderwać się
od szarości całego tygodnia.
Mam na myśli te osoby,
które zapomniały o spełnieniu swego
obowiązku miłości względem Miłującego
a wybrały w tym dniu te świątynie współczesnego świata.
Pomyślmy, chyba coś w tym jest!

I tak zapominamy o naszych zobowiązaniach
względem kochającego Boga.
A przecież On zawsze na nas czeka,
tu w tej świątyni
i zaprasza byśmy nie za pieniądze, i nie w promocji
ale za darmo przyjęli dar, który
"jest cenniejszy nad złoto, nad złoto najczystsze
słodszy od miodu płynącego z plastra" (Por. Ps 19, 11)
Tym darem jest Jego Słowo i Pokarm na wieki.
Czy zechcesz Go przyjąć?
Czy zrezygnujesz za cenę jakiegoś towaru,
niedzielnej promocji, z tego co jest bezcenne?

Moi Drodzy!
Ileż to razy oddalaliśmy się od Miłości.
Ileż razy wybieraliśmy swoje myśli nad Jego.
I tak brnęliśmy:
- w brak szacunku i miłości do swoich rodziców,
- w używki różnego rodzaju,
które niszczą zdrowie nam samym i innym,
- w pożądliwe spojrzenia kończące się często
zdradą w myśli i czynach
- w niewinne pożyczenie tylko tej drobnej rzeczy na wieczne nieoddanie
- w zwierzenia kończące się obmową lub oszczerstwem
- w chorobliwą zazdrość o żonę kolegi z pracy
lub jego majątek.

I wtedy staje przed nami Jezus,
ten z obrazu nad naszym tabernakulum,
i choć trudne to do zrozumienia,
staje z biczem i woła: Dosyć!
Weźcie to wszystko stąd,
weźcie to wszystko ze świątyni waszego serca,
i usuńcie to, bo Ona jest dla Boga.
Dla Boga!
I nie róbcie z Niej targowiska.

Nie niszczcie tego co jest święte,
Nie pozwólcie zniszczyć w sobie
Tej odrobiny światła,
Które poprowadzi was do Mego Ojca.
Za ciebie poszedłem na Krzyż!
Z miłości do ciebie
oddałem siebie na Ofiarę.
Dziecko moje. Nie zmarnuj Jej!

Wiem, Panie mój,
że jesteś w świątyni mego serca,
czekasz tam na mnie
ze Swoją Miłością,
tylko we mnie nie zawsze jest Miłość,
pokój ducha,
łagodność i szacunek do innych.
Nieraz w mym sercu
jest jak na targowisku,
gdzie przekupnie mych myśli
i czynów spierają się ze sobą.(Por. J 2, 14)

Wejdź tam, Panie, ze swoją Miłością.
Przyjdź ze swoją nauką,
ze swoim pocieszeniem.
Tylko Ty możesz przemienić
mój bunt w uległość
tylko Ty możesz uczynić
we mnie pokój i ciszę,
która pozwoli wreszcie usłyszeć Ciebie,
prawdziwy Twój głos.

Przyjdź i nie zwlekaj!

2006